Magia pępowiny

Magia pępowiny
6 lipca 2018 admin

Nie spodziewaliśmy się, że nasza praca może być kontrowersyjna. Okazało się, że jak najbardziej i chociaż chcemy wywoływać miłe emocje, czasami jest dokładnie odwrotnie. Najlepiej to widać na przykładzie żywicznych kul z kikutem pępowiny. Chociaż prośby o zatopienie pępowiny są w czołówce najpopularniejszych zleceń, to zawsze gdy o tym wspomnimy publicznie, otrzymujemy delikatnie mówiąc, wyrazy dezaprobaty od internetowych malkontentów. No bo to przecież takie fuuuu i koniecznie trzeba o tym napisać:)

A jednak część z Was wciąż trzyma te mało urocze kikuty, pochowane w pudełeczkach z innymi okołoporodowymi pamiątkami. Postanowiliśmy pogrzebać i sprawdzić jak to było kiedyś. Niecenionym źródłem wiedzy okazała się książka Złota Gałąź, którą prawie 130 lat temu napisał szkocki antropolog społeczny, filolog i historyk religii – J.G. Frazer. Okazuje się, że to jak obchodzono się z pępowiną, miało decydować o przyszłych losach dziecka Oto kilka ciekawostek

  1. Rdzenni mieszkańcy Australii Zachodniej wierzyli, że aby wychować sprawnego pływaka, trzeba pępowinę wrzucić do wody.
  2. Odwrotnie w północnej Francji. Tam wierzono że nieopatrzne wrzucenie pępowiny do wody sprawi, że dziecko się utopi.
  3. W Meksyku pępowinę chłopca dawano żołnierzom, aby pochowali ją na polu bitwy. To miało gwarantować, że potomek będzie miał zamiłowanie do wojaczki.
  4. Na Ponape (jedna z Wysop Karolińskich) pępowinę umieszczano w muszli, a muszlę w miejscu najlepiej pasującym do oczekiwanych umiejętności dziecka. Czyli jeśli miało się dobrze wspinać, muszlę z pępowiną umieszczano na drzewie.
  5. W Bawarii nadreńskiej przez pewien czas przechowywano pępowinę w lnianej szmatce, a następnie w zależności od płci dziecka albo cięto albo kłuto. To gwarantowało wychowanie albo dobrego robotnika, albo dobrej krawcowej.
  6. Inkowie z Peru przechowywaną pępowinę dawali do ssania choremu dziecku. Takie nietypowe lekarstwo.

A teraz uwaga, prawdziwy hit! W Muzeum Regionalnym w Lubaniu jest wspaniała kolekcja ceramicznych naczyń znalezionych w piwnicach dawnych domostw. W tych naczyniach dawni mieszkańcy zakopywali łożysko, pępowinę i błony płodowe, aby zapewnić bezpieczeństwo dziecku. Cytujemy za stroną www.eluban.pl

„Pochówek był niezbędny, aby łożysko nie dostało się w niepowołane ręce sił nieczystych, które mogłyby z niego wskrzesić złego bliźniaka noworodka – opowiada archeolog Grzegorz Jaworski. –  Dziecko zostałoby wówczas wykradzione, a na jego miejsce w kołysce trafiłby „wskrzeszony potworek”, czyli podrzutek, zwany podciepem. Brzydki, koślawy, niezwykle żarłoczny i mający wkrótce umrzeć. Ludzie bali się takiego obrotu sprawy i dla bezpieczeństwa woleli praktykować powszechny obrzęd”

A w XXI wieku w  Polsce pojawił się zwyczaj zatapiania pępowiny w żywicznej kuli. Kto chce to zatapia, kto nie chce to wyrzuca. Zapytaliśmy kilka naszych kilentek o powód takiego uwiecznienia tego kawałka tkanki i okazało się, że nie stoi za tym żadna wiara w jej cudowne właściwości, a raczej zwykły sentyment. Bardzo spodobała nam się wypowiedź pani Bożeny, która zamówiła aż trzy takie kule i pozwolę sobie ją zacytować:

– Jak słyszę, że ten kawałek mnie, którym karmiłam swoje dzieci jest obleśny to chce mi się śmiać. Bo słyszę to zwykle od ludzi noszących na ciele martwe zwierzęta, zajadających się świńskimi wnętrznościami, nie wspominając o jajkach, które wiadomo skąd wychodzą:) Litości, trochę dystansu.

Pozdrawiamy Pani Bożenko!

Pępowina najlepiej wygląda zatopiona w kuli. Zobacz nasze najciekawsze wzory.

Comments (0)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*